Styczeń

Właśnie wróciłam z odwiedzin u mojej babci. Babcia ma 85 lat, początkową demencje i nie jest babcią jak z reklamy Pomysłu na. Odkąd pamiętam, to ona była wielkim generatorem moich kompleksów, bo słyszenie od własnej babci, że ma się wielką dupę, jest się grubym i jest się najgorszą wnuczką, nie robi ci szczęśliwego mindsetu. Od razu po przekroczeniu progu domu otworzyłam wino i zaczęłam płakać. Tak, mam w tym roku 30. 

Ale później zaczęłam się, nieco masochistycznie, zastanawiać czy jej niepohamowana szczerość nie jest kubłem zimnej wody, którego od czasu do czasu potrzebujemy. Moja babcia jest jak ta szczera koleżanka, która powie ci, że te twoje rzęsy gąsienice nie wyglądają dobrze, a te spodnie w pepitkę poszerzają ci uda i wyrzuć je. Oczywiście odwiedzanie kogoś, z kim powinno się mieć przynajmniej poprawne relacje i słuchanie, że jest się permanentnie niewystarczająco dobrym, dobija cię i popycha w kolejny kieliszek wina o 11 rano. Jednak czy taka wizyta nie będzie jak wizyta kontrolna u lekarza? Lekarza życia? 

Moim problemem jest to, że moja tusza jest trochę odzwierciedleniem problemów zdrowotnych. Dlatego czy przejście na odpowiednią dietę, robienie regularnych badań, zapanowanie nad hormonami, nie powinno rozwiązać problemu? Dodatkowo zadbanie o moja kontuzjowaną kostkę, regularne chodzenie na rehabilitacje, wykonywanie ćwiczeń i masaży przywróci moja nogę do dawnej świetnej formy, dzięki czemu regularne bieganie i balet wrócą do mojej tygodniowej rutyny. 

Babcia zawsze stawiała mnie w gorszym świetle pozostałych wnuczków, których główną zaletą było częste zmienianie partnerów, a aktualnie rodzenie dzieci. Tyle potrzeba do bycia spełnioną kobietą, wg osoby, która rozkwit życia przeżywała w komunistycznej Polsce lat 50. - dzieci i mężczyźni. Znalazłam sposób na wypełnienie tej luki spełnienia - nie mam ani faceta, ani dziecka - ale umiem w kupowanie biletów i podróże. Rok 2019 był dla mnie rokiem przełomowym w tej dziedzinie - byłam drugi raz w Szwajcarii, zjechałam Rosję w pociągu kolei Transsyberyjskiej i przeżyłam pierwszy citibreak, dalej niż w Berlinie u N. Dlatego może pytanie "a jakiego kawalera tam masz?" będę odpowiadać "nie, ale jadłam dobrą pizze w Rzymie"/"Jadłam pyszną szakszukę w Tel Avive" pomoże?

To co, widzę się z babcią w luty? 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kwiecień

Początkowy chaos

Listopad