Kwiecień
Zostało 8 miesięcy i życie zaczęło mi się chyba układać. Zaraz ktoś mógłby zapytać co się stało, że jest lepiej i jak to zrobiłaś? Właśnie mojej zasługi jest w tym najmniej, ale może będąc na fali, postanowię wprowadzić kilka innowacji do swojego życia. Zacznijmy od największej zmiany, ale takiej, która ma przełożenie na inne płaszczyzny życia i jest najbardziej spektakularna. Otóż, mam absztyfikanta. Po kilku latach bycia wytrwałą w byciu singielką poznałam najlepszego faceta na tej planecie - takiego który słucha, z którym się rozmawia, a nie domyśla się o co mu chodzi z ruchu jego brwi, wyrozumiały, szalenie ciepły, do tego stopnia, że moja wewnętrzna przylepa klei się do niego non stop, wspierający nawet w najdziwniejszych sytuacjach, wyższy i niesamowicie dobrze całujący. Jak można się domyślić - jestem szczęśliwa. Dwa tygodnie temu przeszłam chyba atak woreczka żółciowego - absztyfikant miał okazje się wykazać, a ja miałam okazje przymusowo odstawić alkohol, kawę, tłus...