Kwiecień

Zostało 8 miesięcy i życie zaczęło mi się chyba układać. Zaraz ktoś mógłby zapytać co się stało, że jest lepiej i jak to zrobiłaś? Właśnie mojej zasługi jest w tym najmniej, ale może będąc na fali, postanowię wprowadzić kilka innowacji do swojego życia. 

Zacznijmy od największej zmiany, ale takiej, która ma przełożenie na inne płaszczyzny życia i jest najbardziej spektakularna. Otóż, mam absztyfikanta. Po kilku latach bycia wytrwałą w byciu singielką poznałam najlepszego faceta na tej planecie - takiego który słucha, z którym się rozmawia, a nie domyśla się o co mu chodzi z ruchu jego brwi, wyrozumiały, szalenie ciepły, do tego stopnia, że moja wewnętrzna przylepa klei się do niego non stop, wspierający nawet w najdziwniejszych sytuacjach, wyższy i niesamowicie dobrze całujący. Jak można się domyślić - jestem szczęśliwa. 

Dwa tygodnie temu przeszłam chyba atak woreczka żółciowego - absztyfikant miał okazje się wykazać, a ja miałam okazje przymusowo odstawić alkohol, kawę, tłuste i ostre rzeczy. I chociaż ten wieczór wyobrażałam sobie inaczej, że będę się wić z powodu przyjemniejszych rzeczy, to jego pokłosie jest dość nieoczekiwanie dobre - moja silna wola ma racje się wykazać, nie mogę zamawiać jedzenia na wynos, bo nie wiem czy kucharz w furii gotowania nie doda za dużo czosnku czy jalapenio. Musze wszystko sama przygotowywać, gotować na parze, piec mięso i ściągać skórkę z pomidora, a najlepszym deserem okazała się gorzka czekolada. Jeszcze jakbym wróciła do biegania to miałabym wielką satysfakcje, że życie wróciło na dobry tor. Niestety rehabilitacja trwa. 

Miesiąc temu moja ciężka praca, zostawanie po godzinach, a czasami pracowanie 48 godzin tygodniowo się opłaciło - dostałam awans. Za czym idzie więcej obowiązków, pomaganie mniej doświadczonym kolegom z działu, ale również gratyfikacje pieniężne. Nie ma jakiejś szalonej podwyżki. Jednak z wyrównania, podwyżki świątecznej i premii powstały one! Bilety do Nowego Jorku na maj. I znowu tutaj wchodzi trenowanie silnej wolni, oszczędzanie na wszystkim, kalkulacje budżetu i analiza wydatków, co można jeszcze sprzedać, aby zdobyć parę złotych na dolary. 

Jak wspomniałam na początku - czuje, że jestem na fali. Mam nową koncepcje na salon, kuchnie i sypialnie. Chce kupować obrazy i designerskie lampy, krzesła do salonu ukradnę rodzicom ze strychu, a jak się uda to po Stanach kupie wełniany dywan. 

Jedyne nad czym powinnam jeszcze popracować to niemiecki, aktywność fizyczna, cukrzyca i nowe CV. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Początkowy chaos

Listopad